sobota, 30 lipca 2016

Łupy- czerwiec, lipiec


Pamiętam jak miałam swojego pierwszego bloga kosmetycznego i kupowałam tony, naprawdę tony kosmetyków (szczególnie lakierów), których nawet nie byłam w stanie zużyć. Można ze spokojem stwierdzić, że wtedy liczyła się dla mnie bardziej ilość, różnorodność, a niżeli jakość. Nie myślałam o tym czy faktycznie czegoś potrzebuje czy też jest to tylko moje widzi-mi-się, które za chwile się zmieni. Od tamtych chwil minęło już sporo czasu i faktycznie muszę przyznać, że człowiek dojrzewa nawet w tych, można by stwierdzić banalnych, nic nie znaczących sprawach. Obecnie zanim coś kupię dwa razy zastanowię się czy naprawdę będę używać tego kosmetyku i czy nie posiadam już czegoś podobnego. Częściej wolę uzbierać sobie na jakiś nieco droższy kosmetyk niż na te tanie, które często się u mnie nie sprawdzają (wiadomo, bywa różnie). 

sobota, 23 lipca 2016

"Dwór cierni i róż"- Sarah J.Maas


Liczba strony: 524
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 27 kwiernia 2016
Tytuł oryginału: A Court of Thorns and Roses

Opis:

Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?



środa, 20 lipca 2016

My Secret- Face Illuminator Powder (Princess Dream)


Staram się na zmianę dodawać raz post dotyczący kosmetyków i raz dotyczący filmów/książek, dlatego dzisiaj sprawdzając zrobione wcześniej zdjęcia byłam szczerze zaskoczona, że jeszcze nic nie napisałam o rozświetlaczu wypiekanym z MySecret. Jest to najpewniej spowodowane tym, że większość urodomaniaczek posiada już ten produkt i jest on na tyle popularny, że mój post będzie powieleniem tego co zostało na jego temat już napisane. Tak, ja również jestem jego wielką i oddaną fanką.

sobota, 16 lipca 2016

"Panika"- Lauren Oliver


Data wydania: 2 lutego 2016
Wydawnictwo: Otwarte
Oryginalny tytuł: Panic
Liczba stron: 360

Opis:

Wyobraź sobie senne, pogrążone w beznadziei miasteczko.
Wyobraź sobie dziewczynę, która nie wierzy, że może ją spotkać coś dobrego.
Wyobraź sobie grę, w której każdy musi podjąć śmiertelne ryzyko, by wygrać wielką nagrodę – przepustkę do lepszego życia.
Ta gra to Panika. Nikt nie wie, kim są sędziowie, którzy wymyślają zadania i czuwają nad przebiegiem rywalizacji. Uczestnicy zostają zmuszeni do przesunięcia własnych granic, do wyjścia poza strefę bezpieczeństwa, do stawienia czoła najgłębszym lękom.
Dziewczyna ma na imię Heather. Od zawsze pogardzała grającymi w Panikę. Ale kiedy jej chłopak odchodzi do innej, pełna wściekłości, bólu i rozpaczy zmienia swoje podejście i decyduje się przystąpić do rywalizacji. Nigdy nie spodziewała się, że to zrobi. Aż do tego lata.

środa, 13 lipca 2016

Wibo- Million dollar lips nr 1 i 2


Muszę się Wam przyznać, że prosto z mojego uzależnienia od lakierów do paznokci wpadłam w uzależnienie od produktów do ust. Cały czas staram się nie dublować kolorów i nie mam dużo pomadek (10sztuk). Wśród nich staram się zbierać te, które naprawdę się u mnie sprawdzają i które używam z przyjemnością. Między nimi swoje miejsce znalazły dwie płynne, matowe pomadki z Wibo Million Dollar Lips. Możecie je bez problemu znaleźć w każdym Rossmannie w cenie 11,29zł. Produkt ma pojemność 3 ml, co w tym przypadku jest akurat plusem ponieważ jego ważność wynosi zaledwie 6 miesięcy, wiec ze spokojem zdążymy go zużyć, tak by nie wyrzucać w połowie pełnego opakowania.

sobota, 9 lipca 2016

TheBalm- paletka In theBalm of Your Hand


Dzisiaj parę słów o palecie, z którą nie rozstaje się już od ponad dwóch miesięcy. In theBalm of Your Hand pokazywałam Wam już w kwietniu przy okazji moich łupów. Postanowiłam wtedy zrobić sobie "mały" prezent i zajrzeć do stoiska theBalm w Douglasie. Przepadłam całkowicie. Nie wiedziałam na co się zdecydować, aż w końcu postawiłam na paletę ze wszystkimi miniaturkami kultowych kosmetyków tej firmy. Kupiłam ją za 189zł (wcześniej podobno kosztowała 245zł) i według producenta jej ważność wynosi 12 miesięcy, co według mnie może być trochę mało jak na zużycie nawet tych miniatur (aczkolwiek muszę zaznaczyć, że nie maluję się codziennie). Co tu dużo mówić, przejdźmy do konkretów:

środa, 6 lipca 2016

Obejrzane filmy (5)


"Przyjaźń czy kochanie?" to pełna intryg historia miłosna rozgrywająca się na salonach osiemnastowiecznej Anglii. Piękna wdowa Lady Susan Vernon (Beckinsale) przyjeżdża do rezydencji swoich teściów, aby przeczekać plotkarską burzę, której jest bohaterką. Mając opanowaną do perfekcji sztukę uwodzenia, planuje znaleźć odpowiednią partię nie tylko dla pięknej córki, ale i dla siebie. O pomoc zwraca się do swej przyjaciółki Alice (Sevigny), jednak dwóch niezwykle przystojnych i przebiegłych zalotników pokrzyżuje ich plany.


Jestem wielką fanką Jane Austen i wszystkich ekranizacji jej książek, dlatego gdy usłyszałam, że wychodzi "Przyjaźń czy kochanie" wiedziałam, że muszę iść na to do kina. W roli głównej obsadzili Kate Beckinsale, którą od czasów "Underwald" bardzo lubię. Muszę powiedzieć, że film wzbudził we mnie mieszane uczucia, ale zdecydowanie nie żałuje, że go obejrzałam. Historia jest jak najbardziej ciekawa. Początek filmu wciąga, a przy końcówce uśmiałam się do łez (a to się rzadko zdarza). Środek filmu trochę kuleje, ale myślę, że było to potrzebne by na końcu wywołać u widza śmiech. Jak najbardziej polecam tę produkcję wszystkim, którzy tak jak ja uwielbiają Jane Austen i komedię, ponieważ w porównaniu do poprzednich ekranizacji ta wywołała u mnie najwięcej śmiechu. Film wciąga i poważnie rozważę zakupienie książki.