środa, 2 listopada 2016

Premiery: BRIDGET JONES 3


Opis:

Na trzecią filmową część niekończących się miłosnych zawirowań w życiu Bridget Jones fani na całym świecie czekali lata. Laureaci Oscara – Renée Zellweger i Colin Firth powracają w kontynuacji ikonicznej komedii o miłosnych i zawodowych przygodach Bridget Jones, autorki najzabawniejszego pamiętnika w historii kina i literatury. Od premiery pierwszej filmowej części minęło 14 lat, Bridget to dziś zupełnie inna kobieta. Dobiega pięćdziesiątki, zamiast szelestu kartek w jej pamiętniku usłyszymy raczej odgłos stukania w klawiaturę laptopa. Tak, Bridget Jones idzie z czasem! Ok, może nie radzi sobie z tym doskonale, bo czas ten wpływa także na jej urodę, ale przy dobrym drinku staje się królową facebooków, instagramów, snapchatów i innych mediów społecznościowych.



Recenzja:

Powiedzmy sobie szczerze, czy jest wśród nas osoba, która nigdy nie słyszała o słynnej Bridget Jones? Podczas świąt oglądanie Brigdet to u mnie tradycja, która zdecydowanie przebiła Kevina. Kto nie pamięta tych świątecznych, obciachowych swetrów i jakże młodego i przystojnego Colina Firtha? Pierwsza część filmu miała premierę w 2001 roku, druga trzy lata później tj 2004. Dwanaście lat, tak dokładnie, dwanaście lat dzieli drugą część od trzeciej i byłam bardzo, ale to bardzo ciekawa jak aktorzy zmierzą się ze swoimi starymi rolami. 
Historia posuwa się do przodu i wśród rozterek sercowych, które Bridget nadal ma, pojawia się dziecko i wizja rodziny. Problem polega "jedynie" na ustaleniu ojcostwa, czy to nasz Mark Darcy zostanie tatą czy też nowo poznany, niezwykle uroczy Jack Qwant. Jak widać Bridget nadal wpada co rusz w tarapaty, ale podoba mi się wizja reżyseria dotycząca rozwoju bohaterów przez te wszystkie lata. Dowiadujemy się co robili i mimo wszystko trzeba przyznać, że nasza Jones jest tutaj zdecydowanie bardziej dojrzała niż w poprzednich częściach.
Film jest zdecydowanie inny niż poprzednie dwie części. Więcej tutaj komedii, humoru niż romantyczności. Podczas seansu widzimy mnóstwo nawiązać do naszej współczesnej-komórkowej kultury, co było dla mnie ciekawe, aczkolwiek dla fabuły filmu całkowicie zbędne. 
Jeżeli chodzi o aktorów to Rene Zellweger przez wstrzykniętą ilość botoksu miała momentami problem z pokazaniem emocji na twarzy i jej mimika była czasami komiczna. Na szczęście nasi, męscy bohaterowie, Colin Firth i Patrick Dempsey, jak i Emma Thompson całkowicie mnie oczarowali i tym samym film wypadł naprawdę bardzo dobrze.
Polecam, jak najbardziej polecam wszystkim fanom starej Bridget obejrzenie trzeciej części. Jestem pewna, że będziecie się śmiać tak jak ja to robiłam :)


2 komentarze:

  1. Nie wiem czy powinnam mówić to głośno, ale... jak do tej pory nie obejrzałam żadnej części :) Myślę czy nie skusić się na najnowszą, nie wiem tylko czy dobrze jest zaczynać od tyłu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka różnica pomiędzy tą częścią i pierwszymi dwoma, że ze spokojem możesz od niej zacząć :) Chociaż nie powiem, miło jest znać początki historii między Markiem, a Bridget :)

      Usuń